chemia budowlana

chemia budowlana chemia budowlana logo chemiabudowlana.info - główne menu Kleje do płytek ETICS/BSO Bitumy Ogrody Renowacje Podłogi i posadzki Balkony Farby Uszczelniacze Tynki Taśmy Zaprawy Betony Ochrona metali chemiabudowlana.info reklama Forum o budownictwie Newsletter Dział dla wykonawców Kleje Ochrona drewna Fundamenty i piwnice Gipsy, sucha zabudowa

Jakość siłą branży styropianu

14.01.2016
O tym, dlaczego organizacja jest silna siłą swoich członków, o poczuciu odpowiedzialności za rynek, a także o edukacji konsumentów i o tym, dlaczego warto to wszystko robić – z Kamilem Kiejną, prezesem zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu rozmawia Marek Żelkowski.

Chemia budowlana - Kamil Kiejna, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu
Kamil Kiejna, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu
Z wykształcenia jest Pan prawnikiem. Co człowiek, który mógłby brylować na przykład w warszawskiej Palestrze, robi w Polskim Stowarzyszeniu Producentów Styropianu (PSPS)?

Kończąc studia prawnicze miałem świadomość, że to kierunek, który stwarza szerokie możliwości realizacji zawodowej, ale rzeczywiście w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałem, że będę „twarzą styropianu”. Z branżą budowlaną związał mnie zresztą przypadek. Mniej więcej w połowie roku 2008 we wcześniejszej organizacji zrzeszającej producentów styropianu nastąpił rozłam i praktycznie przestała ona działać. Kilkunastu producentów postanowiło stworzyć nową organizację, zrzeszając się w ramach Polskiej Izby Przemysłowo Handlowej Budownictwa jako sekcja producentów styropianu. Do prowadzenia owej sekcji potrzebna była kompetentna i dobrze zorganizowana osoba, niezwiązana z żadnym z producentów. Tak zostałem kierownikiem Sekcji Producentów Styropianu przy PIPHB, a następnie jej dyrektorem. Oczywiście nie byłem „specjalistą od styropianu”, zresztą z perspektywy czasu mogę ocenić, że nie tego wtedy ode mnie oczekiwano. W tym trudnym dla branży czasie ważniejsza od wiedzy technicznej czy prawniczej była otwartość, obiektywizm i czasem naiwna determinacja w dążeniu do odbudowania poczucia potrzeby współpracy producentów. W 2010 roku nadaliśmy naszej organizacji docelową formę – stowarzyszenia. Od czterech kadencji jestem prezesem zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu, które na nowo buduje standardy i wizerunek branży. Wracając do pytania, może Pan nie wiedzieć, że motto warszawskiej Palestry mówi „Miejmy odwagę bronić swoich praw”. W PSPS właśnie to robimy.
REKLAMA:


PSPS zrzesza bardzo różne podmioty, zarówno duże, jak i stosunkowo niewielkie, o lokalnym zasięgu. Czy taka formuła organizacji się sprawdza?

Jak najbardziej tak! Przede wszystkim dlatego, że taki właśnie jest polski rynek. Uczestniczą w nim gracze, którzy reprezentują bardzo różny potencjał. Tak liczne i zróżnicowane grono członków stanowi o sile organizacji i uwierzytelnia PSPS jako reprezentację branży. Myślę, że różne doświadczenia poszczególnych firm członkowskich pozwalają nam patrzeć na wiele problemów z szerszej perspektywy, a dzięki temu kompetentnie wyznaczać wspólne cele działania.

Staramy się też nie zamykać we własnym gronie. PSPS jest np. członkiem Stowarzyszenia na Rzecz Systemów Ociepleń (SSO), w którym aktywnie wspieramy inicjatywy propagujące systemowość rozwiązań, kluczową dla skuteczności, trwałości i bezpieczeństwa ocieplenia. To ważna aktywność, bo gros ociepleń w naszym kraju wykonuje się z wykorzystaniem właśnie styropianu.Co Polskie Stowarzyszenie Producentów Styropianu ma do zaoferowania swoim obecnym i przyszłym członkom?

To nie do końca dobrze postawione pytanie. Niestety, dość często je słyszę. A jeśli pada podczas rozmowy z przedstawicielem firmy potencjalnie zainteresowanej członkostwem w PSPS, to wiem, że to nie będzie dobra współpraca, o ile w ogóle do niej dojdzie. Jedną z oznak dojrzałości biznesu jest według mnie świadomość ograniczeń działania w pojedynkę. Wymierne korzyści z funkcjonowania w takiej organizacji, jak nasza nie stanowią jakiegoś zamkniętego katalogu, zresztą ich waga dla każdego z członków jest zapewne inna. Na pewno Stowarzyszenie jest polem integracji, komunikacji, forum wymiany opinii oraz doświadczeń. Organizacja jest też źródłem informacji o rynku, przepisach budowlanych, normach i innych branżowych wymogach.

Jako organizacja branżowa staramy się wpływać na kształt uregulowań prawnych oraz przepisów wykonawczych czy norm technicznych. Przedstawiciele naszego Stowarzyszenia biorą udział w pracach komitetów technicznych, ciałach doradczych, kontaktują się lub stale współpracują z różnego rodzaju instytucjami, organizacjami oraz urzędami, włączając ministerstwa. Efekty naszej pracy w tym zakresie wracają później do naszych członków. Warto też zauważyć, że o tym, czym powinna się zajmować organizacja, jej członkowie decydują już na etapie jej tworzenia. Można więc przyjąć, że to sami członkowie wskazują, jakie korzyści z tego członkostwa będą mieli w przyszłości. W PSPS od początku ważne były działania na rzecz porządkowania rynku: zapewnienia jakości wyrobów, standaryzacji oraz ustanowienia określonych minimów aplikacyjnych. Kurs na jakość i wizerunek produktu stopniowo uzupełniały działania bardziej ofensywne, w szczególności zwalczanie nieuczciwej konkurencji czy przeciwdziałanie rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji o przedsiębiorcach i ich wyrobach.
Chemia budowlana - Fot. PSPS
Fot. PSPS

Co można uznać za niekwestionowane sukcesy organizacji, której Pan przewodzi?Przede wszystkim udało się zgromadzić producentów na trudnym oraz rozdrobnionym rynku. Zrzeszamy około trzydziestu firm – w większości kluczowych graczy na rynku. Mówię „około”, bo sytuacja jest dynamiczna i niewykluczone, że w chwili ukazania się tego wywiadu będzie ich więcej. Szacujemy, że około 70 procent styropianu na rynku pochodzi od naszych członków! To naprawdę dużo, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę rozdrobnienie i różną strukturę organizacyjną producentów - od wielozakładowych, które utrzymują produkcję na poziomie powyżej miliona metrów sześciennych rocznie, do takich, którzy w ciągu roku produkują go kilkanaście tysięcy metrów. W Stowarzyszeniu panuje zasada równości członków, co oznacza, że duzi producenci mają dokładnie takie same prawa i obowiązki – taki sam głos oraz wpływ na kierunek działania, jak ci, którzy produkują mniej. Uważam, że utrzymywanie tej symetrii wewnątrz organizacji należy zaliczyć do sukcesów.

Ponadto udało nam się, przynajmniej w części, zrealizować założenia dotyczące polityki jakości. To zagadnienie łączy się z określeniem standardów oraz minimów aplikacyjnych. W 2010 roku uruchomiliśmy Program Gwarancji Jakości Styropianu „Gwarantowany Styropian”. Pokazaliśmy dzięki niemu, że jako branża możemy przeprowadzać samokontrolę i pozytywnie wpływać na jakość produktów na rynku. To była naprawdę pionierska inicjatywa, jeśli chodzi o materiały wykorzystywane w budownictwie. Naszemu Stowarzyszeniu udało się opracować zalecenia, wytyczne branżowe dotyczące tego, jakie wyroby, a w zasadzie wyroby o jakich poziomach cech, należy stosować do poszczególnych aplikacji. Najważniejsze jest jednak to, że udało się nam wprowadzić je w życie! Zrobiliśmy też niezwykle ważną rzecz, z punktu widzenia konsumenta: opracowaliśmy, a potem wdrożyliśmy metodę prostej weryfikacji jakości styropianu, do której kluczem jest jego gęstość. To również był przełom. Znaczenie gęstości styropianu dla jego jakości znane było w branży od dawna, ale dopiero działania naszej organizacji sprawiły, że dzisiaj niemal powszechne stało się ważenie styropianu w celu wstępnego potwierdzenia jego parametrów.

To w pewnym sensie powrót do korzeni. Według starej normy styropianowej, nazwa wyrobu wynikała wprost z jego gęstości - wagi jednego metra sześciennego. Mieliśmy zatem wyroby oznakowane: EPS 12, 15 lub 20 i odpowiadało to wprost 12, 15 lub 20 kilogramom na metr sześcienny przy określonej 5% tolerancji. Niestety, z uwagi na dobrowolność polskich norm, wprowadzoną ustawą o normalizacji w 2003 roku, normy krajowe oraz wyznaczone w nich poziomy jakości, niemal całkowicie straciły znaczenie. Konsekwencją tego był cenowy i jakościowy wyścig w dół… Poziomy parametrów znacząco się obniżyły, a styropianem zaczęto nazywać niemal wszystko, co tylko dało się spienić... Taki stan niekorzystnie wpływał nie tylko na decyzje zakupowe odbiorców i bezpieczeństwo obiektów budowlanych, ale też na wizerunek samej branży. Proces degradacji rynku staraliśmy się zatrzymać, ustalając minima aplikacyjne, a właściwie na nowo je wypracowując. Ponieważ zmiana ustawowego zapisu o dobrowolności polskich norm nie była możliwa, jedyne, co mogliśmy zrobić, jako Stowarzyszenie, to wprowadzić wspomniane minima w postaci branżowych zaleceń. Takie wytyczne dla dwóch podstawowych aplikacji, czyli do ocieplania ścian oraz dachów i podłóg zostały opracowane, a następnie wdrożone w ramach Programu „Gwarantowany Styropian”. Uważam, że to jest duży sukces naszej organizacji. Podobnie jak wypracowanie i upowszechnienie wspomnianych minimów gęstości styropianu i metody prostej weryfikacji ich jakości.
Chemia budowlana - Fot. PSPS
Fot. PSPS

Czy osiągnięcie kompromisu w sprawie samokontroli i wytycznych, o których Pan wspomniał, kosztowało Pana wiele siwych włosów na głowie?Wypracowanie wspólnych celów wymaga kompromisów. Odbyliśmy szereg spotkań, konsultacji, ostrych dyskusji… Bywało, że organizacja chwiała się u fundamentów. To była duża sprawa. Ważne, że się udało i zyskali na tym konsumenci, a w szerszej perspektywie cały rynek. Jeszcze raz okazało się, że warto rozmawiać, słuchać, układać to wszystko w logiczne wnioski, a następnie przekuwać w działania.

Sformułowanie zaleceń to jedno. Natomiast ich realne stosowanie przez producentów i wykonawców to zupełnie inna sprawa. Jak Stowarzyszenie poradziło sobie z tym problemem?

Warto mieć świadomość, że zalecenia i wytyczne organizacji branżowej są całkowicie dobrowolne i nikt nie może nikogo zmusić do ich przestrzegania. Nie dysponujemy taką siłą, aby całkowicie wyeliminować z rynku inne niż zalecane przez nas odmiany określonych wyrobów. To jest niestety źródło częstych nieporozumień. Spotykam się z nimi nawet ze strony nadzoru budowlanego. Jako organizacja nie jesteśmy w stanie kreować rynku aż w takim zakresie. Porozumienia dalej idące niż tylko zalecenia jakościowe mogłyby zresztą naruszać przepisy prawa konkurencji. Ponadto kolejność jest w zasadzie odwrotna. To rynek i konsument określa i weryfikuje zapotrzebowanie i asortyment producentów. Bardzo szybko się o tym przekonaliśmy w ramach działań Programu „Gwarantowany Styropian”. Początkowo prowadziliśmy tylko kontrole jakości wyrobów członków Stowarzyszenia i Programu. Wydawało się nam, że taki nacisk na producentów będzie korzystny dla konsumenta, bo będzie wpływał na jakość oferty i skutkował poprawą parametrów wyrobów. Efekty były... połowiczne. Okazało się, że kontrola jako narzędzie nacisku bez promocji dobrej jakości wyrobów i edukacji końcowego Klienta, nie jest w stanie być efektywnym narzędziem pozytywnych zmian. Najlepszym regulatorem rynku jest świadomy, wymagający nabywca.

Gdyby miał Pan opowiedzieć o celach, jakie stawia przed sobą Polskie Stowarzyszenie Producentów Styropianu, to które wymieniłby Pan przede wszystkim?

Generalnie nasze cele nie zmieniają się. Nawet gdyby przyjąć, że na pewnych polach bardzo dużo już zrobiliśmy, to jednak zdajemy sobie sprawę, że możemy... że musimy zrobić znacznie więcej. Na pewno będziemy podejmować dalsze działania na rzecz standaryzacji jakości wyrobów. To bardzo szeroki obszar, od jakości wyrobów począwszy, a na pozycji zajmowanej przez styropian wśród materiałów dociepleniowych skończywszy. Ta pozycja jest już wprawdzie ugruntowana, ale nie ukrywam, że jednym z naszych celów jest jej stałe umacnianie. Perspektywy są dobre. Dzięki nowym przepisom dotyczącym energooszczędności, postępowi technologicznemu w samej branży i nieuchronnie rosnącym cenom energii, zapotrzebowanie na nasz produkt będzie rosło. Także dzięki tym czynnikom, jest nadzieja, że klienci coraz częściej będą decydowali się na zakup wyrobów lepszej jakości. Życzyłbym tego zarówno im, jak i sobie.

Na pewno nasze Stowarzyszenie chciałoby mieć też jeszcze większy wpływ na to, co dzieje się w całej branży budowlanej. Doświadczenia Programu „Gwarantowany Styropian” wskazują, że często jesteśmy osamotnieni w działaniach. To paradoks, bo na pierwszy rzut oka, działamy często wbrew własnemu interesowi albo interesowi części zrzeszonych firm (długofalowo opłaca się to wszystkim, ale nie każdy chce patrzeć aż tak daleko). Zatem działamy wbrew wspomnianym interesom, a nie znajdujemy pomocy i oparcia w organach powołanych do kontroli rynku. Naszym celem będzie zatem budowanie pozycji i siły, z jaką nasze środowisko może oddziaływać na rynek wyrobów budowlanych.

Ładnie to brzmi, ale doskonale Pan wie, że w Polsce kiełbasą, serem i styropianem można nazwać wszystko.

Ma pan rację, ale ta tendencja zmienia się i klient coraz częściej spogląda na etykietę sprawdzając, ile w kiełbasie jest mięsa i czy w ogóle jest. Tak samo dzieje się w przypadku styropianu. Naszej organizacji najbardziej przeszkadza brak obligatoryjnie wymaganych minimów aplikacyjnych, czyli odgórnego określenia minimalnych poziomów parametrów styropianu dla określonych rodzajów jego zastosowania. Jeśli jakiś produkt nazywamy wyrobem fasadowym, to w naszej ocenie powinien on spełniać ściśle określone wymagania. Stąd nasze zalecenia, w których znalazły się konkretne wartości. W Stowarzyszeniu wychodzimy z założenia, że tak jak działania pozytywne przynoszą korzyści całej branży, tak i te negatywne dotykają wszystkich. Klient, który zakupi dobry produkt i będzie z niego zadowolony, jest żywą reklamą zarówno konkretnego producenta, jak i materiału jako takiego. Podobnie jest w drugą stronę. Nikt nie będzie pytał, czyj (jakiego producenta) styropian spadł z elewacji. Takie zdarzenia dotykają nas wszystkich – zarówno firmy ze Stowarzyszenia, jak i spoza niego. Mimo to pojawiają się głosy krytyki pod naszym adresem, które motywowane są troską o zapewnienie dostępu konsumentom do tanich produktów! To błędny tok myślenia. Cena nie może być głównym kryterium zakupowym. Powinny być nim parametry, a więc właściwości. Myślę, że powoli przebijamy się z tym przesłaniem do świadomości konsumentów i części producentów. Ubolewam jedynie, że temat złej jakości wyrobów stał się polem autoreklamy środowisk, których aktywność ogranicza się do głośnego kreślenia czarno-białej struktury rynku i pozycjonowania siebie jako „tych dobrych”.
Chemia budowlana - Fot. PSPS
Fot. PSPS

Z drugiej strony, na rynku styropianu działają producenci, którzy wydają się istnieć tylko po to, aby wykorzystać luki w prawie lub słabość organów nadzoru. Znaleźli sobie na rynku taką niszę i produkują wyroby niewłaściwej jakości, nie oglądając się na nic!

To niestety prawda i ubolewam, że tak się dzieje, bo najbardziej cierpią przez to producenci, którzy na rynku byli, są i zamierzają być. Paradoks sytuacji jest taki, że problem jakości dotyka najbardziej tych, którzy wypracowali dobrą markę i muszą o nią dbać. To oni inwestują w rynek, aby się rozwijać. Niestety Polak po prostu lubi kupić taniej. Często słyszy się pseudoporady: „Nie dopłacaj za markę”, „Wybierz tańszy zamiennik”. To podejście pokutuje od lat, bo przecież nie płacimy za markę, ale za powtarzalność wyrobu, za jego jakość, trwałość i określone właściwości. Na jakość i powtarzalność produktu, a w konsekwencji jego cenę, składa się: konieczność utrzymania laboratorium, zapewnienie dobrego parku maszynowego, dostarczenia właściwego surowca i zatrudnienia kompetentnego personelu, który jest odpowiedzialny za produkt. O cenach chciałbym jednak mówić jak najmniej, bo to nie kompetencja Stowarzyszenia. Trudno jednak oderwać to zagadnienie od problematyki jakości.

Program „Gwarantowany Styropian” to inicjatywa, która od początku towarzyszyła działalności Stowarzyszenia. Proszę opowiedzieć o jego wdrażaniu.

Od początku wiedzieliśmy, że działania na rzecz jakości będą należały do najważniejszych wyzwań, które staną przed naszą organizacją. Stąd już w 2010 roku powstał regulamin i rozpoczęliśmy realizację wspomnianego Programu. Idea sprowadzała się do branżowej kontroli jakości wyrobów dostępnych na rynku. Procedura była skrzętnie przemyślana. Przede wszystkim wyłączono ją spod wpływu producentów. Produkty były pobierane przez kancelarię prawną, przy udziale notariusza, a następnie kodowane, aby na żadnym etapie nie było wiadomo, od jakiego producenta pochodzą. Laboratorium badawcze musiało być certyfikowane i należeć do krajowej czołówki. Całość była świetnie poukładana logistycznie i regulaminowo, natomiast szybko przekonaliśmy się, że narzędzie sprowadzające się wyłącznie do kontroli, nie sprawdzi się. Nie byliśmy i w dalszym ciągu nie jesteśmy w stanie wywierać w ten sposób wpływu na jakość oraz standaryzację. W każdym razie nie w takim zakresie i z taką skutecznością, na jakich by nam zależało. Nie mieliśmy też narzędzi szybkiego i skutecznego sankcjonowania uchybień. Producenci złapani na odstępstwie od parametrów deklarowanych bronili się, że „wyników jednostkowych nie da się przełożyć na całość produkcji”, „produktu nie ma już na rynku” albo nawet „to nie nasz wyrób”. Dlatego też, w kolejnym etapie w Programie nastąpiły znaczące zmiany. Oprócz działań kontrolnych, pojawiły się również działania standaryzacyjne, informacyjne, edukacyjne i certyfikacyjne. Dopiero wówczas Program nabrał właściwego wymiaru i naprawdę coś zaczęło się na rynku zmieniać. Za każdym z wyżej wymienionych haseł stało określone narzędzie. Standaryzacja – opracowaliśmy zalecenia minimalnych poziomów parametrów dla określonych aplikacji. Staraliśmy się wskazać potencjalnemu konsumentowi, jakie wyroby powinien zastosować na ścianie, dachu, podłodze, aby rzeczywiście zaoszczędzić na kosztach eksploatacji nieruchomości i żeby faktyczny zwrot inwestycji ociepleniowej nastąpił w możliwie krótkim czasie. Kampania promocyjno-informacyjna to edukowanie konsumenta, czym jest styropian, jakie jego cechy są istotne i na jakie parametry zwracać uwagę. Wszystko to dlatego, że etykieta styropianu jest dość mała, umieszczony na niej kod wyrobu niezrozumiały dla większości odbiorców, a niektóre nazwy handlowe wyrobów tak finezyjne, że mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Działania standaryzacyjne rozpoczęliśmy we współpracy z Instytutem Techniki Budowlanej. Razem opracowaliśmy korelację gęstości oraz kluczowych parametrów technicznych styropianu: poziomu naprężeń ściskających (CS) i lambdy. Dzięki temu udało się w sposób obiektywny potwierdzić, a następnie skutecznie zakomunikować, że gęstość, a mówiąc prościej ciężar styropianu o określonej objętości, ma bezpośrednie przełożenie na jego właściwości. W praktyce znaczyło to tyle, że każdy, ważąc paczkę styropianu, w prosty sposób mógł wstępnie zweryfikować, czy określone parametry wyrobu mają szansę być spełnione, czy nie. Znalazło to formalne odzwierciedlenie w Programie, którego uczestnicy zobowiązani byli do umieszczenia na swoich wyrobach dodatkowego oznakowania - tabeli 10 na 30 cm (znacznie większej od standardowej etykiety styropianów, czyli np. 5 x 10 cm), na której znalazły się kluczowe parametry dla danego zastosowania oraz minimalna waga warunkująca ich spełnianie. To pozwoliło porównać wyroby nawet w obrębie oferty jednego producenta, ale również zestawiać asortymenty różnych wytwórców. Nie każdy zna się na lambdzie, nie każdy wie, jak odczytać inne parametry, ale każdy potrafi styropian zważyć. I tę metodę zaczęliśmy promować. Oczywiście nie wszystkim się to spodobało. Nic dziwnego, bo łatwo w ten sposób porównywać wyroby, weryfikować finezyjne nazwy i konstatować, że często mają się one nijak do jakości. Łatwo również zweryfikować rzetelność producentów. Oczywiście zawsze podkreślamy, że jest to tylko metoda wstępna. Pełen obraz jakości dają jedynie parametry określone podczas szczegółowego badania w laboratorium. Chwilę wcześniej mówiąc, że „nie wszystkim się to spodobało”, użyłem właściwie eufemizmu, bo Stowarzyszenie stało się w jednej chwili obiektem wielu ataków, zarzutów, czy wręcz pomówień, z którymi musieliśmy walczyć i poświęcić sporo energii na ich odpieranie.

Co zarzucano metodzie, którą zaproponowaliście?

Nasi oponenci twierdzili przede wszystkim, że gęstość nie ma aż takiego znaczenia, gdyż w wyrobach mogą pojawić się domieszki, które gęstość podwyższają, ale nie przekłada się to na inne parametry. Używano również argumentu, iż postęp technologiczny spowodował możliwość osiągania lepszych parametrów przy niższych wagach. Myślę, że w tym wywiadzie warto również odpowiedzieć na tak sformułowane zarzuty. Po pierwsze warto pamiętać, że nie zrzeszamy wszystkich producentów działających na rynku. Czujemy się odpowiedzialni za branżę, ale nie jesteśmy w stanie wpływać na działania wszystkich tworzących ją producentów. Jeśli więc istnieją producenci, którzy są gotowi dodawać do styropianu odpady tylko po to, by poprawić jego wagę, to nad tym ubolewam. Z całą pewnością jest to mało znaczący margines. Z drugiej strony potwierdzałoby to, że waga styropianu ma rzeczywiście znaczenie i ten margines obawia się narzędzia, które stworzyliśmy. Jeśli chodzi o postęp technologiczny... Jest on przez cały czas monitorowany przez nasze Stowarzyszenie. Wszyscy bardzo dbamy o to, by informacje o nowościach priorytetowo docierały do potencjalnych klientów! Dużo mówimy o szarym styropianie, który przy tej samej gęstości pozwala na osiągnięcie o 25% lepszych parametrów izolacyjnych, czy o produktach o obniżonej chłonności wody, które najlepiej obrazują postęp technologiczny, bo wychodziliśmy od chłonności na poziomie 20%, a dziś to poniżej 1%. Wracając do tematu jakości – dobrze, kiedy postęp służy konsumentom i producentom, których jest zasługą. Niestety często odwołują się do niego ci, którzy zwyczajnie zaniżają niezbędny wsad surowca, bądź funkcjonujące na rynku lobby o innych od naszych interesach. Na rynku niemieckim średnia gęstość styropianu to 20 kilogramów na metr sześcienny, u nas to około 14 kilogramów. Świadomi, zainteresowani dobrym wyrobem klienci wiedzą, jak interpretować takie fakty.
Chemia budowlana - Fot. PSPS
Fot. PSPS

Duże emocje wśród inwestorów oraz wykonawców budzi szary styropian. Są tacy, którzy twierdzą, że jest to doskonały materiał, ale spotyka się również głosy, że ma on sporo wad. Pytam zatem u źródła – jak to jest z szarym styropianem?

Emocje towarzyszące szaremu styropianowi są w mojej ocenie przesadzone i przede wszystkim wynikają z tego, że to materiał stosunkowo nowy. Biały styropian jest na rynku od 60 lat i chyba wszystko na jego temat zostało już powiedziane. Natomiast jeśli chodzi o styropian szary, to wszedł on przebojem na rynek, który nie był do końca gotowy na jego przyjęcie. Wyrób niestety trochę na tym stracił. W mojej ocenie zarzuty formułowane pod jego adresem są przede wszystkim wynikiem błędów wykonawczych. W Polsce rzadko czyta się etykiety, a co dopiero mówić o kartach technicznych! Tymczasem tam właśnie jest napisane, że szary styropian powinno przechowywać się oraz układać w ściśle określonych warunkach i przy określonym reżimie technologicznym. Ten rodzaj materiału jest bardziej wrażliwy na promienie słoneczne oraz wysoką temperaturę. Na medialne nagłaśnianie różnego rodzaju problemów miały wpływ tak zwane historie z życia. Wykonawcy, którzy niewłaściwie przeprowadzili prace ociepleniowe, obwiniali następnie wyrób za wszelkie pojawiające się problemy. Nasze Stowarzyszenie jest na etapie opracowywania zaleceń dotyczących szarego styropianu. Mamy bowiem świadomość, że informacje na temat tego produktu, nawet jeśli są dostępne, to nie są tak bardzo rozpowszechnione, jak w przypadku białej odmiany. Tymczasem jest to świetny wyrób, który stanowi technologiczny krok do przodu i który warto stosować.

W mediach coraz więcej mówi się o palności styropianu i zagrożeniach jakie wiążą się z ocieplaniem palnymi izolacjami. Ile w tym prawdy?

Rzeczywiście w mediach można znaleźć coraz więcej tekstów rozprawiających o palnych i niepalnych izolacjach. Warto w tym miejscu od razu wyjaśnić, że podział materiałów na palne i niepalne jest jedynie wynikiem klasyfikacji. Zgodnie z definicją, że palny jest materiał, który w wyniku spalania traci masę, palne jest praktycznie wszystko. Nikt nie kwestionuje, że pewne materiały mają wyższą, a inne niższą odporność na ogień, ale stosowane przez niektórych producentów upraszczanie przekazu poprzez wskazywanie na niepalność ich wyrobów, jest w mojej ocenie nadużyciem, bo może wprowadzać w błąd. Warto również pamiętać, że materiały izolacyjne nie są stosowane w postaci odkrytej. Wykonując ocieplenie, styropian zakrywamy klejem, siatką, tynkiem i farbą i o klasyfikacji i odporności ocieplenia jako całości powinniśmy rozmawiać. Fakty są takie, że prawidłowo wykonane, systemowe ocieplenie na styropianie nie rozprzestrzenia ognia. Rozwiązania niesystemowe, a w szczególności błędy wykonawcze, mogą powodować, że ocieplenie może rozprzestrzeniać ogień także przy zastosowaniu izolacji klasyfikowanych jako niepalne. Polska jest drugim po Niemcach największym rynkiem ociepleń. Mamy więc olbrzymie doświadczenie na tym polu. Statystyki nie pozostawiają wątpliwości, że stosowane u nas rozwiązania są bezpieczne pożarowo. Przez dziesięciolecia w Polsce nie doszło do żadnego poważnego pożaru budynku ocieplonego styropianem, a już na pewno tak spektakularnego jak to pokazują nasi konkurenci, promując tzw. niepalne izolacje. Według mnie problem z komunikacją w tym zakresie jest taki, że firmy które mają ambicje na zwiększanie rynku, szukają go kosztem innych produktów, wykorzystując do tego celu właśnie media. Kreślą abstrakcyjne scenariusze pożarowe, akcentując ryzyko i wzbudzając w konsumentach poczucie zagrożenia. Nasze analizy tych działań wskazują, że takie praktyki mogą być kwalifikowane jako naruszanie dobrych praktyk rynkowych oraz czyny nieuczciwej konkurencji. Tymczasem styropian to bezpieczny i wdzięczny do pracy materiał o utrwalonej pozycji rynkowej i politycznym udziale w budowaniu historii. Idę o zakład, że związkowcy nigdy nie będą spali na wełnie ;)

Dziękuję za rozmowę.

Chemia budowlana - Kamil Kiejna, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu
Kamil Kiejna, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Styropianu
Kilka pytań „na luzie”

Znak zodiaku:
Panna
Ulubiony kolor: czarny
Ulubiony napój: coca-cola
Ulubione danie: każde przygotowane przez żonę, szczególnie makarony
Ulubiony aktor/aktorka: Jestem kinomanem i mógłbym teraz wymienić cały szereg nazwisk, a i tak o kimś dla mnie ważnym bym zapomniał
Ulubiony film: muszę wymienić przynajmniej kilka tytułów: „Dzień świstaka”, „Pulp Fiction”, „Słaby punkt”, „Między słowami”, „Kroniki portowe”.
Ulubiona muzyka: jak każdy, kto kocha muzykę, nie ograniczam się do jednego gatunku.
Ulubiony samochód: subaru impreza STI
Rzeczy, które lubię: lubię konkrety, morze, spędzanie czasu z rodziną, wędkowanie, samochody
Rzeczy, których nie lubię: jestem wyczulony na niesprawiedliwość, nie znoszę obłudy, fałszu,korków i... wywiadów (śmiech)
Gdybym nie był prezesem PSPS: pewnie byłbym adwokatem..


Autor: chemiabudowlana.info - zobacz wizytówkę firmy

(Oceń ten artykuł):
(4.6)

Najnowsze na forum
Pitr
Awatar użytkownika
Postów: 3
Re: Basen krok po kroku
data » 21.11.2018, 10:44
Nie lepiej zrobić basen w środku
Pitr
Awatar użytkownika
Postów: 3
Re: Meble ogrodowe
data » 21.11.2018, 10:42
I ile Cie wyszło za meble na zamówienie od stolarza? Też wolałabym mieć porządnie zrobione, niż kupować gdzieś w
Pitr
Awatar użytkownika
Postów: 3
Re: Rozliczanie firmy
data » 21.11.2018, 10:41
Jeśli nie masz doświadczenia w rozliczeniach to właśnie dobrym rozwiązaniem jest dobrze zrobisz jeśli skorzystasz z usług takiej firmy, ja
Krzysztof50
Awatar użytkownika
Postów: 213
Re: Rehabilitacja
data » 21.11.2018, 10:12
To fakt, że mniejsze urazy mozna leczyć w domu. Mimo wszystko jednak na początek warto wybrac się do rehabilitanta aby pokazał jak ćwiczyć aby
Dzennika5
Awatar użytkownika
Postów: 33
Re: Jakie lampy wybrać do sypialni ?
data » 21.11.2018, 9:30
Bardzo wazne są lampki nocne, muszą być po obu stronach łóżka. U nas w sypialni temat światła był nie raz początkiem do większej awantury
STREFA PARTNERA
Copyright 2018 chemia budowlana .info
partnerzy | polityka prywatności | reklama | newsletter | kontakt