chemia budowlana

chemia budowlana chemia budowlana logo chemiabudowlana.info - główne menu Kleje do płytek ETICS/BSO Bitumy Ogrody Renowacje Podłogi i posadzki Balkony Farby Uszczelniacze Tynki Taśmy Zaprawy Betony Ochrona metali chemiabudowlana.info reklama Forum o budownictwie Newsletter Dział dla wykonawców Kleje Ochrona drewna Fundamenty i piwnice Gipsy, sucha zabudowa

”Ważne jest, aby być autentycznym"

17.01.2020
O CV, które potrafi zmienić życie i o szczeblach kariery menadżerskiej, a także o ciężkiej pracy, planach na przyszłość i firmie, którą konkurencja coraz częściej podgląda i stara się naśladować z Piotrem Grzelakiem, członkiem zarządu ATLAS spółka z o.o. rozmawia Marek Żelkowski

Chemia budowlana - Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas
Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas

W firmie ATLAS zaczął Pan pracować w 2007 roku jeszcze jako student.  Ale za sprawą ojca mógł Pan śledzić losy firmy od samego jej początku.


Historia firmy to niemal trzydzieści lat, moja historia w firmie to lat zaledwie kilkanaście. Owszem o ATLASIE mówiło się w domu dosyć często, ale ze mną  przeważnie bez szczegółów. Dlatego też moja wiedza na temat firmy była początkowo raczej iluzoryczna.  Chociaż... było też trochę empirii. Kiedy szedł Pan do mnie na wywiad mijał pan na korytarzu legendarną betoniarkę „od której wszystko się zaczęło”. Dzisiaj to ekspozycja, ale ja pamiętam jak stała w garażu ojca, (Grzegorz Grzelak, współzałożyciel, obecnie główny udziałowiec Grupy Atlas – przyp. red.) a ja musiałem przez jakiś czas spać u babci, gdyż miałem uczulenie na kurz którego w domu było pełno. Rzeczywiście pojawiłem się w firmie w 2007 roku. Studiowałem chemię w Politechnice Łódzkiej. Zajęć było sporo, ale na dziesiątym semestrze, gdy pisało się pracę magisterską, zacząłem mieć więcej wolnego czasu. Coś mnie wtedy podkusiło... Pomyślałem, że trzeba coś z tym czasem zrobić. W dodatku na uczelni pojawił się przedmiot: strategia poszukiwania pracy. W ramach zaliczenia trzeba było napisać między innymi porządne CV. A jak już napisałem, to zacząłem kombinować, czy go nie wykorzystać przy szukaniu pracy. Pamiętam, że kiedy rozmawiałem o tym z ojcem, on powiedział krótko „po co masz szukać nie wiadomo gdzie, przyjdź do firmy”. Trafiłem do laboratorium w Łodzi pod skrzydła doktora Jacka Michalaka. Spędziłem tam dwa lata i uważam, że to był ważny okres dla mojego dalszego rozwoju zawodowego. Dlaczego? Zrozumiałem jak wielka przestrzeń dzieli teorię od praktyki. Mówiąc nieco żartobliwie... Pomimo, że ukończyłem chemię na poziomie uniwersyteckim, to spoglądałem na rynek z punktu widzenia przeciętnego konsumenta i wielkiej różnicy między gipsem, a cementem nie widziałem (śmiech). Tym bardziej, że specjalizowałem się na studiach w chemii organicznej, a konkretnie w polimerach. Pracując w laboratorium objechałem wszystkie zakłady, poznałem wielu ludzi. Dużo się wtedy nauczyłem o materiałach i o produkcji. To był dla mnie bardzo wartościowy czas. W pewnym momencie zorientowałem się, że ATLAS ma w swojej ofercie serię preparatów do renowacji zabytków „Złoty Wiek”. Portfolio było duże, ale dość rozdrobnione. Zacząłem trochę to układać, przejrzałem też oferty konkurencji. Doszedłem do wniosku, że jest to jednak działka bardziej marketingowa niż laboratoryjna. Pojawił się więc pomysł, abym przeszedł do marketingu i metodycznie zajął się „Złotym Wiekiem”. Następnie, w ramach marketingu, jako szef kategorii produktowej opiekowałem się przez kilka lat grupą wyrobów na bazie gipsu. Później przyszedł czas na farby. Równolegle działałem też przy organizacji pikników dla wykonawców. Swego czasu w całym kraju realizowaliśmy sporo takich spotkań. To była dla mnie znakomita szkoła poznawania fachowców, profesjonalistów. Wymagało to czasami niemałego wysiłku organizacyjnego. Zdarzało się na przykład, że w środku nocy trzeba było załadować dostawczaka materiałami promocyjnymi na piknik i gnać na miejsce spotkania. Czasami było to dosyć odległe miejsce. Do dziś niektórzy bardzo pozytywnie wypominają mi ten czas wspólnej terenowej pracy. Jest mi naprawdę miło słyszeć opinie takie jak chociażby ta: „Piotr jest dzisiaj jednym ze sztabowców w zarządzie, ale nie jest tam dlatego, że jest synem naczelnego wodza, ale dlatego, że sam powąchał kiedyś prochu”. Po okresie pracy w marketingu przyszła duża zmiana w moim życiu zawodowym. W tym czasie ATLAS kupił spółkę Fox z Wrocławia, która zajmowała się  produkcją tynków dekoracyjnych. Firma miała duże problemy. Mówiąc krótko, była na granicy bankructwa. Wylądowałem tam w czteroosobowym zarządzie. Firma wymagała pilnej restrukturyzacji, a z czasem została połączona z ATLASEM. Dużo się nauczyłem w tamtym czasie. Była to też, co tu kryć, nauka na własnych błędach. To, co tam przeżyłem... Żadne studia nie dałyby mi tego doświadczenia, jakie zyskałem w zarządzie problematycznej spółki. Zajmowałem się jeszcze deweloperką, tam także dowiedziałem się sporo na temat budowlanki. Sumując to wszystko, mogę powiedzieć, że w ciągu kilku lat zyskałem sporo nowej, cennej, chociaż nieakademickiej wiedzy. Kiedy więc pojawiła się możliwość wzięcia udziału w zarządzaniu ATLASEM nie wahałem się długo.

Znamy już zatem Pana miejsce w ATLASIE, a w jakim miejscu jest dzisiaj ATLAS?


W doskonałym! Mamy wszak teraz solidny boom budowlany, który ponoć się kończy, ale... Kończy się tak przynajmniej od roku, a realnych objawów tego końca jakoś nie widać. ATLAS jest dobrym miejscem do czynienia tego typu rynkowych ocen i obserwacji. W naszej ofercie są bowiem wyroby oferowane klientom na etapie prac wykończeniowych, ale również na wczesnych etapach prac budowlanych. Wzrosty w dalszym ciągu są i to pokaźne. Mało tego, na tyle pokaźne, że w ATLASIE zbliżamy się do granicy wydajności. Stąd m.in. planowane u nas inwestycje w infrastrukturę i w efektywność działania. Stabilność przychodów oraz boom dają w tym zakresie duże możliwości i poczucie bezpieczeństwa. dzięki czemu  bez obaw można inwestować w ludzi oraz w rozwój. Zresztą od zawsze tak robiliśmy. Wracając jeszcze na moment do, jak to Pan określił, mojego miejsca w firmie… Firma jest pod zarządem menadżerskim. Jednak od własnego nazwiska i nieprzypadkowej zbieżności z nazwiskiem głównego udziałowca nie ma przecież co uciekać. Traktuję to przede wszystkim jako ważne, dodatkowe zobowiązanie i koncentruję się na tym, co mam w firmie do zrobienia.
Chemia budowlana - Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas
Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas

Trafił pan do zarządu firmy w dobrym czasie, kiedy?


To było 30 października 2018 roku. Prawdę mówiąc przez pierwsze kilka miesięcy czułem się trochę zagubiony. ATLAS to naprawdę duża grupa kapitałowa – jest Atlas (wraz z markami Dolina Nidy i Fox Dekorator), jest kilka dużych spółek, jest Izohan, jest Tajfun na Białorusi, Cesal w Rumunii, trzy kopalnie w kraju. Każda ze spółek ma swoją specyfikę i ma też zarządy kontrolowane przez rady nadzorcze. Ale zarząd ATLASA, jako spółki-matki dominującej w Grupie, za „swoje” spółki-córki odpowiada. Tematów zarządczych jest więc mnóstwo. W samym ATLASIE jestem odpowiedzialny m.in. za dział technicznego rozwoju produktów. W zespole pracują osoby które znają się na budownictwie, robią ekspertyzy, jeżdżą po budowach w sprawie reklamacji lub doradztwa, a także przygotowują broszury oraz artykuły od gazet. Są także kierownicy technicznego rozwoju produktów oraz zespół do spraw wdrożeń produktowych, którego zadaniem jest pilnowanie dokumentacji, opanowanie tematów takich jak normy, aprobaty, certyfikacja itd. To wbrew pozorom, bardzo istotny obszar działania, z uwagi choćby na sporą zmienność przepisów, różne ich interpretacje, a także wchodzące legislacyjne nowości – jak chociażby UFI – kody identyfikujące konkretne receptury... To wszystko sprawia, że przy szerokim asortymencie, jakim dysponuje ATLAS, zapanowanie nad tym, aby każdy worek był odpowiednio oznaczony, bywa trudne. Obydwa te zespoły – rozwoju produktów i wdrożeń są ważne, bo cóż z tego, że mielibyśmy super idee, jeśli nie potrafilibyśmy zapanować nad tym, aby wszystko było zgodne z prawem i prawidłowo skomunikowane. Inne „moje” obszary odpowiedzialności to kontrola jakości w zakładach oraz zintegrowany system zarządzania. Istotnym działem, który mam pod opieką jest też dział szkoleniowy. Zresztą szkolenia, to u nas tzw. duży temat. Bez najmniejszej przesady i fałszywej skromności mogę powiedzieć, iż ten dział bardzo wyróżnia naszą firmę na tle konkurencji. Mamy oddzielny zespół szkoleniowców. Jest ich obecnie 22 (16 odpowiedzialnych za markę Atlas i 6 za markę Dolina Nidy)  i jesteśmy z tego zespołu bardzo dumni. Żadna inna firma nie ma tak dużej, świetnie wyszkolonej ekipy trenerskiej. To są doświadczeni wykonawcy, którzy są doskonałymi partnerami do rozmów dla innych wykonawców. Mają nie tylko wiedzę, ale, co ważne, praktykę. Szukaliśmy takich ludzi, którzy mają własne bogate doświadczenie w budowlance, potrafią dobrze się komunikować, zrobić prezentację... Szkolenia realizujemy trójtorowo. Jedne polegają na tym, że razem z hurtownią organizujemy kilkugodzinny pokaz, na który zapraszamy wykonawców. To są z reguły duże spotkania dla około 30 osób. Od kilku lat staramy się jednak robić więcej szkoleń innego typu, tzw. instruktaży na budowach. Odbywają się w mniejszym gronie. Doradca techniczny z danego regionu umawia szkoleniowców z klientami na placu budowy i nasz przedstawiciel prezentuje wówczas produkty „na ścianie”, w realnych warunkach budowlanych. Jest wtedy czas, aby wytłumaczyć wykonawcom, czym się produkty charakteryzują i dlaczego są wskazane do takich a nie innych zastosowań. W zeszłym roku (2019) do końca października przeszkoliliśmy niemal 40 tysięcy wykonawców. Realizujemy także szkolenia w placówkach oświatowych, trochę wyręczając w tym zakresie państwo. Szkolnictwo zawodowe w Polsce jak wiemy, jest delikatnie rzecz ujmując na nienajlepszym poziomie. Oczywiście cały nasz wysiłek szkoleniowy i edukacyjny to działalność prowadzona także w naszym dobrze pojętym interesie. Szkolimy obecnych i także tych przyszłych wykonawców po to, żeby poznali nowoczesną materiałową ofertę, przyzwyczaili się do produktów i by w pracy nie popełniali błędów, bo ich błędy obciążają de facto także markę producenta materiałów.

Atlas to w tej chwili potężny organizm biznesowy, które obejmuje wiele grup: kleje, systemy dociepleń, bitumy, gips... Czy w dalszym ciągu rozglądacie się uważnie po rynku?


Na razie staramy się głównie okiełznać to, co mamy i maksymalizować efektywność, rentowność spółek. Spółki „żyją” wprawdzie własnym życiem, ale istnieją całe obszary aktywności, w których można szukać efektywnej synergii w działaniach. Takim obszarem są chociażby: zakup surowców,  kwestie opakowań, a także aspekty operacyjne związane z utrzymaniem ruchu, czy inwestycjami w linie technologiczne. W modelu zarządzania jesteśmy pewnego rodzaju hybrydą – czymś między firmą rodzinną, a korporacją. Każdy z tych modeli ma swoje plusy i minusy. Firma rodzinna jest, na przykład, bardziej elastyczna, decyzyjna. Jeśli trzeba podjąć szybko decyzję, to są właściciele, można się z nimi spotkać i ją wypracować. Minusem zaś rozwiązania „rodzinnego” jest jednak pewna uznaniowość. W modelu korporacyjnym jest z kolei dużo procedur, standardów... dzięki czemu zarządzanie jest czasami łatwiejsze. Z drugiej strony jednak, korporacja bywa zbyt mocno oderwana od czysto ludzkich dylematów, a pewne zachowania ludzkie są naturalne i mają swoją wartość, także w zarządzaniu przedsiębiorstwem.
Z rozglądania się po rynku nie możemy oczywiście i nie chcemy rezygnować. W moim obszarze, jak wspomniałem, odpowiadam między innymi za techniczny rozwój produktów. Mam wokół siebie ludzi, których głównym zajęciem jest szukanie nowych rozwiązań albo poprawianie komunikacji dotyczącej produktów. Sprawdzamy nasze wyroby, określamy obszary ich zastosowania, prowadzimy procesy walidacyjne... Potrzeba do tego wielu ludzi, a także sporo sił i środków.

ATLAS rozwija się nie tylko jeśli chodzi o produkty, ale sięga również poza granice Polski. Gdzie jesteście obecni?


Sprzedaż eksportowa ATLASA to około 10% całego wysiłku sprzedażowego firmy. Kiedyś zdecydowana większość tej aktywności dotyczyła rynku rosyjskiego. Byliśmy tam bardzo mocni do tego stopnia, że zbudowaliśmy tam fabrykę. „Zabiły” nas jednak podróbki oraz tamtejszy trend konsumencki - chęć kupowania produktów wyprodukowanych nie na miejscu - w Rosji, a w Polsce. W Rosji, generalnie, biznes prowadziło się ciężko, z uwagi na niską gospodarczo stabilizację. Po wschodniej stronie jest oczywiście także Białoruś, gdzie w sferze biznesowej działa się uczciwie i na normalnych zasadach. Jako właściciel firmy Tajfun na rynku białoruskim mamy dziś pozycję niekwestionowanego lidera w zakresie produkcji i sprzedaży chemii budowlanej. Obecnie lwią cześć naszej sprzedaży zagranicznej lokujemy jednak na Zachodzie, głównie na rynkach Unii Europejskiej. Ważnym ostatnio elementem zdynamizowania obecności produktowej na rynkach zachodnich były targi BAU. W roku 2019 wybraliśmy się do Monachium po raz kolejny, ale po raz pierwszy jako wystawca. Na początku nie mogłem pozbyć się wątpliwości. Pomysł wydawał mi się nie najlepszy, żeby nie powiedzieć trącący megalomanią. Nie miałem racji. Okazało się, że nasze stoisko było tym miejscem na targach, z którego powiało świeżością! Większość firm pokazuje od lat te same tzw. odgrzewane kotlety. A my z naszym klejem Geoflex i z technologią żelową staliśmy się prawdziwą atrakcją imprezy. Po BAU zaczęliśmy wysyłać na Zachód zdecydowanie więcej towarów. Kolejne kontenery popłynęły nawet do Nowego Jorku. Mamy też klienta na dalekim Barbados, który już zaczął domawiać towary.
Eksport jest dla ATLASA ważny, staramy się jednak zachować pewną hierarchię rynkowych wartości. Gros wysiłku wkładamy w rynek polski, który jest bardzo dobrym, ale jednocześnie bardzo wymagającym rynkiem. Pomaga nam dobra koniunktura oraz nasze własne działania, w tym także szkoleniowe, uświadamiające. Sprzedajemy coraz mniej produktów tanich, na rzecz tych droższych, bardziej zaawansowanych technologicznie. Uważam że skupienie się na rynku polskim będzie dla ATLASA dużo korzystniejsze niż walka o jak najwyższy eksport. Przy czym nie bagatelizujemy sprzedaży zagranicznej, ale wchodzimy na rynki eksportowe spokojnie, krok po kroku.

A gdybyśmy mieli wybiec nieco ku przyszłości. Jak będzie wyglądał ATLAS za kilka lat?


Myślę, że wielkiej rewolucji nie będzie... Nooo... może poza jedną, która będzie jednak dotyczyć wszystkich producentów. Chodzi o gips, którego za kilka lat może po prostu nie być tyle ile potrzeba. W chwili obecnej większość używanego w Polsce gipsu to tak zwany gips syntetyczny – otrzymywany w procesie odsiarczania spalin. Może się jednak okazać, że z czasem przebudowa polskiego mixu energetycznego i postawienie na źródła odnawialne pójdzie tak daleko, iż tego gipsu z odsiarczania spalin zacznie brakować. To będzie spore wyzwanie dla całego rynku. ATLAS ma ten komfort, że dysponuje dwiema swoimi kopalniami gipsu i anhydrytu dzięki którym dostęp do złóż mamy zapewniony na kilkadziesiąt lat. W dziedzinie produktów opartych o cement najbliższa przyszłość należy do technologii żelu krzemianowego. To technologia, która daje wykonawcom duże bezpieczeństwo i komfort pracy. Klej Geoflex to teraz jest nasz numer 1. Myślę, że dla wykonawców też. I niech tak pozostanie.

Jak będzie wyglądał marketing produktu? Dawno temu ATLAS był autorem niewątpliwego hitu reklamowego - bociana i gniazda z logiem firmy. To było na tyle przewrotne, że bocian do dzisiaj kojarzy się wielu ludziom z ATLASEM.


To były inne czasy. Tamte reklamy masowe były bardzo dobre i sympatyczne. Takie komunikowanie marki z pewnością pomogło jej dostać się na pozycję rynkowego lidera. Wielka w tym zasługa tych, którzy mieli owe pomysły i konsekwentnie je wdrażali. Na tamte czasy to była znakomita strategia. Dzisiaj komunikacja marki musi być bardziej precyzyjna, ukierunkowana w stronę wykonawcy. I właśnie na wykonawcach obecnie się koncentrujemy. Nie znaczy to oczywiście, że nie podtrzymujemy ogólnej, szerokiej sympatii do marki. Stąd np. logo ATLASA na kasku Kamila Stocha oraz na łódzkiej hali widowiskowej - Atlas Arenie. Pokolenia się zmieniają, my jesteśmy bardzo rozpoznawalni w świadomości osób 50+, ale dwudziestolatkowie, którzy wchodzą w rynek pracy, niekoniecznie silnie nas kojarzą. Na szczęście dzisiaj istnieje presja na produkty wysokiej jakości. Nie ma już popularnego kiedyś „żyłowania”, aby wszystko było jak najtańsze. Bardzo liczy się jakość i skracanie czasu pracy. My na te oczekiwania odpowiadamy. Wprowadziliśmy na przykład nowość: klej ATLAS PLUS S2 HYDRO. To produkt, który łączy funkcję świetnego kleju z funkcją hydroizolacji. Wprowadziliśmy również produkt o nazwie WODER DUO EXPRESS. Oszczędzanie czasu pracy na budowie czy przy remontach, to dziś ogromna wartość. Poważnie myślimy o kolejnych wdrożeniach pod hasłem express. Widzimy również wyraźny trend ekologiczny. Klienci chcą takich produktów! Wręcz domagają się ich! W naszej branży trochę o to trudno, bo sporo produktów zawiera surowce, które powstają w wyniku wysokoenergetycznych procesów. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że nasza branża sama w sobie nie jest zbyt proekologiczna. Mamy tego świadomość, dlatego haseł prośrodowiskowych nie umieszczamy na reklamowych sztandarach. Do zagadnień środowiskowych podchodzimy jednak absolutnie poważnie i odpowiedzialnie. Najlepszym tego dowodem jest szeroki zakres wdrożonych u nas deklaracji środowiskowych typu III, czyli dokumentów precyzyjnie określających oddziaływanie na środowisko wyrobu w całym cyklu jego „życia”.

Co jest ważne w stosunkach z ludźmi? A co jest ważne w biznesie? Mówiąc krótko, co jest ważne w robieniu tego, co Pan aktualnie robi?


Jeszcze chwila, a zapyta Pan o życiowe credo. (śmiech) Myślę, że bardzo ważne jest to, aby być po prostu autentycznym. Jasne, biznes polega przede wszystkim na zarabianiu pieniędzy, ale ja cieszę się na przykład, że firma się rozwija, że daje zatrudnienie ludziom. Ważne jest dla mnie to poczucie, że jako zespół, jako organizm przedsiębiorstwa wspólnie zmagamy się z trudnościami i wspólnie dochodzimy do sukcesu. A dziś ten sukces objawia się także tym, że konkurencja kopiuje nas, a nie my konkurencję. Gdy w maju 2019 wprowadziliśmy polimerową gładź GTA do nakładania na ścianę wałkiem, natychmiast pojawiły się reklamy radiowe jednego z naszych konkurentów, który reklamował swoje gładzie również do aplikacji wałkiem. Sprawdziłem, nie mają takiego produktu. Starali się jednak wykorzystać stworzoną przez nas koniunkturę. Inni nas obserwują i reagują, czyli to ATLAS narzuca obecnie trendy.

Jakim jest pan szefem?


Myślę … tzn. mam nadzieję, że chyba całkiem niezłym. Dopóki nie byłem w zarządzie, łatwiej mi było krytykować, bo też stojąc z boku zwykle łatwo ocenia się innych. Gdy jednak człowiek zacznie zgłębiać i szerzej analizować problem, zaczyna rozumieć uwarunkowania, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Nie jestem impulsywny, stawiam na stabilność emocjonalną. Nie oceniam ludzi na podstawie jednej opinii, czy jednej sytuacji. Jeśli pojawia się problem, konflikt, to wysłuchuję wielu stron. I jestem człowiekiem spokojnym. Spokój daje komfort trzeźwego myślenia, człowiek nie fiksuje się na jakichś tematach. Oczywiście, zdarzało się, że ktoś mnie wyprowadził z równowagi, ale, proszę mi wierzyć, musiał się naprawdę postarać. Nie podejmuję szybkich decyzji personalnych i to daje zespołowi poczucie stabilizacji. Generalnie o to jakim jestem szefem należałoby zapytać tych, którzy w firmie mi podlegają. Bardzo bym chciał zyskać w ich opinii miano szefa sprawiedliwego.

Chemia budowlana - Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas
Piotr Grzelak, członek zarządu ATLAS spółka z o.o. . Fot. Atlas
PYTANIA NA LUZIE:
Znak zodiaku: Panna
Ulubiony kolor: Jest kilka które dobrze mi się kojarzą. Nieprzypadkowo znajdują się w logo naszych spółek – niebieski, zielony i pomarańczowy.
Ulubione zwierzę: Pies. Psa niestety już nie mam, ale posiadam żółwia stepowego, którego lubię za „bezobsługowość”. Lubię również bociany i lisy.
Ulubiony kwiat: Dobrze, aby był taki jak żółw - bezobsługowy.
Ulubiony napój: kawa i woda gazowana
Ulubione danie: wszystko poza śledziem i wątróbką
Ulubiony film: Nie mam jednego wybranego. Nie oglądam filmów i seriali. Mam wystarczająco dużo własnych przeżyć i nie muszę się dodatkowo stymulować przeżyciami filmowych i serialowych postaci.
Ulubiona aktorka: j.w.
Ulubiony aktor: j.w.
Ulubiona muzyka: Bardzo, bardzo szerokie spektrum… Generalnie taka jaką podpowiada mi Spotify.
Ulubiona książka: Nie podam konkretnego tytułu, ale wskażę rodzaj – biografie, reportaże. Bywają inspirujące.
Ulubiony samochód: Praktyczny! Najlepiej, aby to było kombi z dużym bagażnikiem.
Rzeczy, które lubię: Uczciwość i szczerość. Z rzeczy bardziej przyziemnych – lubię chłód i jeżdżenie zimą na rowerze.
Rzeczy, których nie lubię: radykalizmu, skrajności i… gorąca
Chciałbym, aby... podjęte decyzje były tymi najlepszymi. Chciałbym mieć również więcej czasu.
Gdybym nie był członkiem zarządu Atlas sp. z o.o. to... i tak byłbym z tą firmą związany czymś więcej niż tylko więzami zawodowymi.


REKLAMA:
Przeczytaj również: Malowanie na sportowo z ATLASEM
Autor: Atlas - zobacz wizytówkę firmy

(Oceń ten artykuł):
(4.2)

Najnowsze na forum
msobczak
Awatar użytkownika
Postów: 411
Re: Zakup mieszkania?
data » 28.02.2020, 14:52
Ja bym raczej zdecydowała się na mieszkanie deweloperskie. Tym bardziej, że wybór takich mieszkań dostępnych na rynku jest bardzo duży. Mi
miki789
Awatar użytkownika
Postów: 49
Architekt wnętrz Rzeszów
data » 28.02.2020, 14:48
Mam firmowe biuro do zaaranżowania i szukam kogoś kto się takimi projektami zajmuje. Znacie jakąś pracownię, która specjalizuje się właśnie
msobczak
Awatar użytkownika
Postów: 411
Re: Materiały budowlane
data » 28.02.2020, 14:37
Myślę, że przydadzą się Wam także różne . Najlepiej rozejrzeć się za nimi w sieci, gdzie zazwyczaj można znaleźć największy wybór tego
budka33
Awatar użytkownika
Postów: 315
Re: Projektowanie wnętrz
data » 28.02.2020, 14:33
Jeżeli poszukujesz kogoś do do zaprojektowania wnętrz to poleca http://visionstudio.com.pl/, dzięki nim moje mieszkanie wygląda jak z bajki
GrzegorzS
Awatar użytkownika
Postów: 45
Re: Jakie okna do mieszkania
data » 28.02.2020, 13:10
Jeśli szukasz dobrych okien, to warto postawić na trwałe i sprawdzone rozwiązania, a takie znajdziesz w ofercie firmy Jezierski. Produkują
STREFA PARTNERA
kuma.pl sukcesgroup.pl
gethome.pl
Copyright 2020 chemia budowlana .info
polecane agencje |zaufali nam |partnerzy | polityka prywatności | reklama | newsletter | kontakt